RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2015

Miłość jak ze snu

15 sie

Oddychamy z ulgą, kiedy okazuję się, że nasz bieg w miejscu przed groźnym bandytą był tylko snem.
Ze smutkiem wzdychamy, gdy zbudzimy się ze snu, w którym byliśmy jednymi z najbogatszych ludzi świata.
Jesteśmy źli, kiedy budzik lub bliska osoba budzą nas w kulminacyjnym momencie snu.
Budzimy się ze łzami w oczach, jeśli przyśni się nam ktoś bardzo bliski, kogo już z nami nie ma.
Wyobrażamy sobie scenariusz do filmu akcji, który byłby rozwinięciem tego, co widzieliśmy śniąc.
A czasami nie wiemy, co ze sobą zrobić, gdy wybudzamy się ze snu, w którym byliśmy zakochani.

A przynajmniej ja tak mam.
Zwłaszcza z tym ostatnim.

Dla osoby, która jeszcze nigdy w życiu nie była prawdziwie zakochana, sen o takim charakterze jest czymś wyjątkowym, trochę zagadkowym, trudnym, a jednocześnie bardzo miłym. Bo budzę się z uśmiechem na twarzy, jak gdyby to wszystko wydarzyło się naprawdę. Cały dzień mam motyle w brzuchu i bujam gdzieś wysoko w obłokach. Ale przede wszystkim zastanawiam się czy rzeczywiście to wszystko właśnie tak wygląda. Nie mam na myśli rutyny, która może pojawić się w długim już związku, ale właśnie chodzi mi o zakochanie. O ten początek, o fascynację drugą osobą, o przychylanie jej nieba oraz o podobne odczucia skierowane również do mnie. 

Z drugiej jednak strony jest też to smutne i trudne doznanie. Cały dzień serce rwie mi się do czegoś, co było tylko sennym marzeniem oraz do Tego, którego twarzy już nawet nie pamiętam.
Gorzej, a zdarza się to coraz częściej, gdy Ten ma twarz kumpla z roku, który całkiem odważnie powtarza mi, że mu się podobam. Nie powiem, że mi to nie schlebia, jednak jak tu myśleć poważnie o chłopaku, który miał o wiele więcej dziewczyn niż można to sobie wyobrazić albo przynajmniej na takiego się kreuje? Nie da się! Typ macho nigdy mnie nie interesował. Dlatego ciężko jest przeżyć dzień na uczelni w jego towarzystwie po tak wyśnionej nocy, bo kompletnie nie wiem, co o tym sądzić. Chyba że podświadomość zwyczajnie robi mnie w konia…

W podstawówce i gimnazjum często śniłam, że prowadzę auto. Było to tak piękne uczucie, że jego wspomnienie również towarzyszyło mi przez cały natępny dzień. Dziś, kiedy jadę samochodem i stawiam coraz to odważniejsze „kroki” na drodze, nie czuję już tych emocji. W końcu to moja codzienność.

Jak więc wygląda zakochanie?
Czy jest to doznanie tak bardzo oniryczne czy może zwyczajne niczym jazda samochodem?

Depeche Mode – Goonight Lovers

 
 

  • RSS