RSS
 

Czas jak rzeka

11 lip

Przytachałam ze strychu ogromny karton z podręcznikami i zeszytami z czasów gimnazjum oraz podstawówki. Co roku zachowywałam stare książki, by później, w razie wątpliwości czy ewentualnych powtórek, mieć do czego zajrzeć. Łudziłam się też, że kiedy nie będą mi już potrzebne, podręczniki sprzedam znajomym dzieciakom za parę groszy. Niestety, ministertwo edukacji zdążyło zmienić podstawę programową, robiąc mi na złość. Postanowiłam wszystko posegregować (podręczniki i zeszyty na makulaturę, kartkówki i sprawdziany na pamiątkę – „Kochane dzieci, spójrzcie jak kiedyś mama się ładnie uczyła”).

Przeglądając zeszyty sprzed ośmiu czy nawet dziesięciu lat znalazłam kartki z różnymi notatkami i rysunkami, które rysowałyśmy wspólnie z koleżankami. To aż dziwne, ale pamiętałam w jakich sytuacjach i z kim tworzyłam dane arcydzieło; dokładnie tak, jakby to było wczoraj. Coś chwyciło mnie za serducho.

Dziś jestem po drugim roku studiów, za rok o tej samej porze będę miała już licencjat. Powoli zaczynam zastanawiać się czy w ogóle iść na magisterkę, a jeśli tak, to na jaką. A może  w ogóle rozpocząć nowe studia? Mając na karku wiekowe „oczko”, nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić. Jednak żywię nadzieję, że wkrótce stanę się wspaniałomyślną i znajdę jakieś porządne rozwiązanie.

A moje koleżanki od wspomnianych bazgrołów w zeszycie? Część zaręczona, część już dawno po ślubie z dzieckiem (lub nawet dwoma!) na głowie. Jedna zaczęła studia, druga szuka pracy, bo od ukończenia technikum nie może nic znaleźć… Z większością straciłyśmy kontakt.

Myśląc o tym wszystkim czuję się staro!
To pewnie głupie, zwłaszcza dla starszych ode mnie. Ale mając świadomość, że rozpoczęłam już trzecią dekadę swego życia czuję się dziwnie, a może i nawet niekomfortowo. Zwłaszcza, że bez planu na dalsze lata.

______________________________________________________________________________________________________

Długo mnie tu nie było. Rzeczywiście, moje studia dają ostro w kość. Chciałam napisać kilka słów zaglądającym tu (jesteście tu jeszcze?) i podziękować za troskę czy zaniepokojenie w komentarzach, ale na nowy post nie znalazłam czasu, nawet przy największych chęciach.
Dziś jestem w trakcie praktyk w Mieście Kamienic. Jakimś cudem zaliczyłam sesję i mam wakacje do samego października! – tu pochwalę się, że jestem jedną z nielicznych osób na roku, którym to się udało. Od starszych roczników wiedzieliśmy, że sesja po czwartym semestrze jest najgorszą w trakcie tych studiów, więc od razu nastawiałam się na wrzesień, a nawet na warunek ciągnący się przez cały kolejny semestr. A tu taka miła niespodzianka!

Chociaż z czegoś jestem zadowolona.

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Pesymista

    14 lipca 2015 o 22:24

    Gratuluję zdania zaliczenia sesji bez udziału w kampanii wrześniowej :)
    Cieszę się, że nic złego w między czasie się Tobie nie przytrafiło.
    Rozumiem Twój brak komfortu, sam przechodzę przez coś podobnego. Muszę jednak napisać, że naprawdę będziesz czuć się staro gdy zaczniesz zarabiać na siebie. Wtedy zauważysz jak naprawdę jest źle gdy jest się „dorosłym” (mimo pracy i studiów zaocznych sam mam problem z zaakceptowaniem tego stanu).

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      18 lipca 2015 o 17:32

      Cześć! :)
      No nie bądź takim Pesymistą. :P Miejmy nadzieję, że będziemy mieli dobrą przyszłość. :D Chociaż jak patrzę na nasz kraj, to zaczynam w to wątpić…

      A co u Ciebie?

       
      • ~Pesymista

        19 lipca 2015 o 10:18

        Nick zobowiązuje ;)
        Pomimo wielu prób zmiany pracy ciągle stoję w tym samym miejscu. Nie byłoby to tak irytujące gdyby nie to, że większość znajomych już się rozwija zawodowo.
        Na „studiach” idzie w miarę dobrze, w każdym razie na stypendium naukowe powinienem w przyszłym, ostatnim roku powinienem się załapać.
        Dobra przyszłość? Pozwolisz, że zacytuję dobrego kolegę: „znajomości są najważniejsze, bez znajomości niczego nie zrobisz”. Tym pozytywnym akcentem kończę ten pełen optymizmu komentarz.

         
        • ~Smutna Dziewczyna

          19 lipca 2015 o 11:46

          Aż się uśmiechnęłam. :)

           
          • ~Pesymista

            19 lipca 2015 o 13:34

            Cel osiągnięty :D

             
            • ~Angel666

              19 lipca 2015 o 19:36

              Hmmmm znajomości są ważne ale nie wszędzie np w mojej branży liczy się to co się ma w głowie i co można dać od siebie. Wiem nie wszędzie jest tak fajnie i różowo ale nie można się poddawać. Jakbym ja się poddać to od paru dobrych latek siedział bym za granicą bo mogłem wyjechać już po 18, lecz jednak zostałem staram się walczę i nawet czasem wygrywam :) wiec nie poddawać się twardo pisać CV chodzić na rozmowy itd. ostatnio jak mi zależało to jeździłem do stolicy na rozmowę.

               
              • ~Pesymista

                19 lipca 2015 o 20:04

                :Angel666 to jest jedyna rzecz w której nie zamierzam się poddawać. Staram się nie ograniczać do samego wysyłania/przekazywania CV, zawsze dążę do rozmowy z właścicielem, jeśli to nie możliwe to do rozmowy z pracownikiem pracującym na jak najwyższym stanowisku.

                 
                • ~Angel666

                  19 lipca 2015 o 23:59

                  Aż tak radykalnych środków nigdy nie podejmowałem zawsze wysyłałem CV jak odpowiedzieli do good jak nie to nie ich strata. Jaka branża jeśli mogę spytać podczas ostatnie zmiany zatrudnienia znalezienie nowej pracy zajęło mi cały miesiąc max dwa i dostałem się po na 3 z kolei rozmowie i o dziwo dzwonili potem z 2 ale już miałem umowę podpisaną.

                   
                  • ~Pesymista

                    20 lipca 2015 o 10:05

                    :Angel666 Nie ograniczam się do jednej branży, szukam pracy w wielu miejscach. Przy poszukiwaniu pracy mam dwa wymagania, z czego jedno musi być spełnione. Pierwsze: powinna być lżejsza (np. operator wózków, pracownik administracyjny najniższego szczebla [np. fakturzysta]), drugie: powinna być lepiej płatna zarazem nie może być cięższa od obecnej (z tym jest jednak problem ponieważ nie zarabiam najniższej krajowej). Dodatkowo moja obecna praca jest źle odbierana, większość pracodawców uważa, że pracują tam ludzie bez wiedzy, umiejętności i ambicji.
                    Co tyczy się „radykalnych środków”, żyję w powiecie w którym bezrobocie wynosi średnio 17%. Uważam, że każda taka rozmowa będzie w oczach pracodawcy odbierana jako przykład dużej determinacji w poszukiwaniu lepszej pracy.

                     
                    • ~Smutna Dziewczyna

                      25 lipca 2015 o 12:36

                      A ja Wam powiem, że, owszem, najważniejsza jest wiedza i choć odrobina doświadczenia, ale i przecież znajomości są ważne. W odpowiednich proporcjach to taki złoty środek na znalezienie dobrej pracy.

                       
  2. ~Only Human

    17 lipca 2015 o 13:49

    Też zostawiłem wszystkie swoje zeszyty i leżą tak w piwnicy. Ale zostawiałem je z myślą o sobie, bo wszystkie zeszyty są popisane prywatnymi myślami i lepie byłoby żeby tego nikt poza mną nie czytał.
    Zupełnie mnie nie dziwi to, że sobie świetnie radzisz na studiach :) Myślę też, że przy tak dobrym kierunku, Twojej inteligencji i pracowitości nie masz zupełnie czego się obawiać jeśli chodzi o przyszłość :) Wszystko przyjdzie :D

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      18 lipca 2015 o 17:35

      Kierunek jest bardzo dobry, a co więcej – całkiem nieźle opłacalny. Ale nie w Polsce. Jesteśmy produkowani na eksport, niestety. Na dzień dzisiejszy nie chciałabym wyjeżdżać, ale co innego zrobię, jeśli będzie taka potrzeba?

      Pożyjemy, zobaczymy :)

       
  3. ~Angel666

    17 lipca 2015 o 18:38

    Oho już traciłem nadzieję a tu taka niespodzianka. To pochwal się teraz jaki masz plan na wakacje, za wyjątkiem praktyk oczywiście. Może napiszesz coś więcej bo jakoś tęskno mi do głębszych postów z uciekającym sensem gdzie można było podyskutować (nie żeby w tym nie było ale temat dorosłości był już wałkowany :) )

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      18 lipca 2015 o 17:40

      Cześć!
      Planów na wakacje nie mam, wszystko wyjdzie w praniu. Więc całkiem możliwe, że osiądę w domu, w którym panuje remont i towarzyszący mu rozgardiasz. :)

      A co to są „posty z uciekającym sensem”? :P Obawiam się, że jeśli wrócę do regularnego pisania, to nie będą to już takie same posty jak kiedyś. A przynajmniej dyskusje pod nimi raczej nie będą takie same… :)

      A co u Ciebie?

       
      • ~Angel666

        18 lipca 2015 o 21:34

        Hmmm może źle to ująłem nie z jednoznacznym sensem, pozwalające na szerszą dyskusję :P chyba coś takiego. Przypuszczam też że troszkę regularności by nie zaszkodziło. Natomiast co do zmiany w razie (oby) regularności te jest to naturalne. Dorastamy zmieniamy się wielokrotnie zmienił się (i pewnie nie raz zmieni) pogląd na pewne sprawy. Fakt jakieś główne nie koniecznie ale te mniejsze na pewno a nawet może i te większe nie wiedząc kiedy :). Uważam też że to my czytelnicy w pewnym sensie regulujemy to jak piszesz na obecną chwilę wyczekiwałem kolejnego postu i do kiedy się to nie zmieni (o czym zapewne dam znać) chciał bym tej regularności a żeby móc zobaczyć i sam stwierdzić czy warto czekać. Odpowiadając na moje pytanie co u mnie hmmmm wiele zmian w życiu ale ono już takie jest że potrafi zatrząść. Miałem sporo chwil zwątpienia upadków, obecnie jestem na etapie wstawania z kolan ale jakoś prę do przodu. Dużo zawdzięczam bliskich bez których pewnie bym sobie nie poradził. Obecnie mieszkam sam wyprowadziłem się z rodzinnego domu do większej metropolii. Stara się teraz poświęcić sporo czasu na naukę (z różny skutkiem) a żeby nie myśleć za skomplikowanie sporo też poświęcam aktywności fizycznej i mojej odskoczni jaką jest rower. Zmieniłem pracę w końcu pracuję w zawodzie(wcześniej niby też ale teraz tak bardziej) mam super firmę i świetnych w niej ludzi. No cóż aspekty sercowe pominę całkowicie :P hmmm to by chyba było na tyle(i tak wyszło mini nudnawe opowiadanie ) pozdrawiam i liczę (po cichu) że może jednak przyczynisz się do mojej prośby o częstsze pisanie :)

         
        • ~Smutna Dziewczyna

          19 lipca 2015 o 11:54

          Chciałabym pisać częściej. Mam nadzieję, że to się uda, chociaż tylko teraz w wakacje do października, kiedy mam czas. Ale jak wyjdzie – zobaczymy. Ostatnio wydaje mi się, że „zdziadziałam” literacko i trochę trudniej jest mi wyrazić swoje emocje czy przemyślenia. Dlatego odrobina praktyki by się przydała. :)

          Hm, kiedyś komuś tutaj proponowałam założenie bloga. Nie przypominam sobie czy to właśnie nie Tobie? Nie chciałbyś? :)

          Nadal studiujesz? Chyba niezbyt orientuję się w Twoim wieku albo znów wypadło mi to z głowy. :D

           
          • ~Angel666

            19 lipca 2015 o 19:19

            Zgadza się to mi proponowałaś, lecz niestety moja odpowiedz pozostaje niezmienna nie umiem pisać plus nie lubię. Fakt piszę udzielając się w dyskusjach ale to troszkę co innego :) i tak nadal studiuje na pół roku powinienem bronić inżyniera jestem w trakcie pisania(a przynajmniej tak nazywam opierdzielanie się). Co do mego wieku to już chyba mniej ważne mogę powiedzieć że rocznikowo powinienem już być przynajmniej na studiach doktoranckich(ale to czysta fantazja). Pewnie w starszych postach mówiłem coś gdzieś w liczbach :P ale to trzeba by się natrudzić a żeby odszukać to :) i możesz mi wierzyć nawet w czasie studiów można wygospodarować tą godzinkę na napisanie notki nie musi być mega ambitnie bo to nie chodzi o to lekkie przemyślenia bądź opis sytuacji z ostatniego tygodnia dwóch trzech max miesiąca ;)

             
            • ~Smutna Dziewczyna

              25 lipca 2015 o 12:41

              Wiesz, w ciągu tygodnia korzystam z telefonu i tabletu. Nie jest to dobry sprzęt, by się tu odzywać. Dopiero w weekendy mam możliwość pracy na komputerze, ale polega ona na pisaniu kontrolek, raportów, projektów, sprawozdań i innych, z całego minionego tygodnia. Wówczas napisanie czegokolwiek na blogu jest ostatnią rzeczą, na którą mam ochotę. Niestety.

               
              • ~Angel666

                25 lipca 2015 o 17:33

                Oj tam gadasz na wszystkim można pisać :P i może pora sprawić sobie laptopa :D

                 
  4. ~SuzannaB

    11 sierpnia 2015 o 15:36

    Tak, tak miło jest czasem powspominać chociaż moje nie mają równania z twoimi bo za rok idę do gimnazjum. Ale i tak gdy przeszukiwałam swoje szafy znalazłam mnóstwo rysunków i ,,książeczek” które pisałyśmy jak byłyśmy małe (pasja do pisania już od maleńkiego ;) ) oraz całej reszty ….miło jest wspominać, Pozdrawiam
    ~SuzannaB

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      13 sierpnia 2015 o 22:25

      Ach, czasy podstawówki to chyba okres, który najmilej wspominam. :) Dlatego życzę Ci wykorzystania tych chwil najlepiej jak tylko będziesz potrafiła. :)

      Pozdrawiam!

       
  5. Klaren

    11 sierpnia 2015 o 18:16

    Mimo iż trochę młodsza od Ciebie, mnie zawsze przerażało to, że nie będę mieć planów na przyszłość. Myślę, żebyś najpierw skończyła studia, a potem myślała dalej, bo potem można żałować nieskończonej nauki. Mimo iż u nas z pracą kiepską. Pozostaje emigracja, ale również ma swoje minusy, poza tym, chyba nie masz ochoty wyemigrować. :-D
    Moje starsze zeszyty zapodziały się Bóg wie gdzie, ale i tak nie miałabym ochoty do tego wracać. Jeśli chodzi o życie mam pamięć wręcz autobiograficzną i wszystko jest w głowie. :-D Hm, tak czytam i się zastanawiam: Smutna Dziewczyno czy Ty boisz się zostać sama?
    Pozdrawiam!

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      13 sierpnia 2015 o 22:45

      No tak, plany planami, jednak z drugiej strony może warto trochę zaryzkować i „carpe diem”? :) Owszem, dobrze wyczułaś – raczej nie chciałabym stąd wyjeżdżać, choć jeśli nie będzie innej możliwości, to niestety nic na to nie poradzę…

      Co do samotności – może to jeszcze nie jest strach przed nią, ale na pewno jakaś obawa, że może się przytrafić. Jednak głęboko ufam, że aż tak źle nie będzie. :)

      Pozdrawiam!

       
 

  • RSS