RSS
 

Archiwum - Lipiec, 2015

Czas jak rzeka

11 lip

Przytachałam ze strychu ogromny karton z podręcznikami i zeszytami z czasów gimnazjum oraz podstawówki. Co roku zachowywałam stare książki, by później, w razie wątpliwości czy ewentualnych powtórek, mieć do czego zajrzeć. Łudziłam się też, że kiedy nie będą mi już potrzebne, podręczniki sprzedam znajomym dzieciakom za parę groszy. Niestety, ministertwo edukacji zdążyło zmienić podstawę programową, robiąc mi na złość. Postanowiłam wszystko posegregować (podręczniki i zeszyty na makulaturę, kartkówki i sprawdziany na pamiątkę – „Kochane dzieci, spójrzcie jak kiedyś mama się ładnie uczyła”).

Przeglądając zeszyty sprzed ośmiu czy nawet dziesięciu lat znalazłam kartki z różnymi notatkami i rysunkami, które rysowałyśmy wspólnie z koleżankami. To aż dziwne, ale pamiętałam w jakich sytuacjach i z kim tworzyłam dane arcydzieło; dokładnie tak, jakby to było wczoraj. Coś chwyciło mnie za serducho.

Dziś jestem po drugim roku studiów, za rok o tej samej porze będę miała już licencjat. Powoli zaczynam zastanawiać się czy w ogóle iść na magisterkę, a jeśli tak, to na jaką. A może  w ogóle rozpocząć nowe studia? Mając na karku wiekowe „oczko”, nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić. Jednak żywię nadzieję, że wkrótce stanę się wspaniałomyślną i znajdę jakieś porządne rozwiązanie.

A moje koleżanki od wspomnianych bazgrołów w zeszycie? Część zaręczona, część już dawno po ślubie z dzieckiem (lub nawet dwoma!) na głowie. Jedna zaczęła studia, druga szuka pracy, bo od ukończenia technikum nie może nic znaleźć… Z większością straciłyśmy kontakt.

Myśląc o tym wszystkim czuję się staro!
To pewnie głupie, zwłaszcza dla starszych ode mnie. Ale mając świadomość, że rozpoczęłam już trzecią dekadę swego życia czuję się dziwnie, a może i nawet niekomfortowo. Zwłaszcza, że bez planu na dalsze lata.

______________________________________________________________________________________________________

Długo mnie tu nie było. Rzeczywiście, moje studia dają ostro w kość. Chciałam napisać kilka słów zaglądającym tu (jesteście tu jeszcze?) i podziękować za troskę czy zaniepokojenie w komentarzach, ale na nowy post nie znalazłam czasu, nawet przy największych chęciach.
Dziś jestem w trakcie praktyk w Mieście Kamienic. Jakimś cudem zaliczyłam sesję i mam wakacje do samego października! – tu pochwalę się, że jestem jedną z nielicznych osób na roku, którym to się udało. Od starszych roczników wiedzieliśmy, że sesja po czwartym semestrze jest najgorszą w trakcie tych studiów, więc od razu nastawiałam się na wrzesień, a nawet na warunek ciągnący się przez cały kolejny semestr. A tu taka miła niespodzianka!

Chociaż z czegoś jestem zadowolona.

 
 

  • RSS