RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2015

Wszystko jest kwestią czasu

31 sty

Nie ma rzeczy niemożliwych!
Tak miałam zatytuować tę notkę, ale to przecież zbyt oczywiste. Bo wszystko jest możliwe – trzeba tylko dać sobie czas i porządnie uzbroić się w cierpliwość.
Często nasi znajomi dzielą się swoimi przemyśleniami, mówiąc jakie mają marzenia. Nierzadko wydają się one wygórowane lub po prostu nierealne. W myślach pukamy się w czoło – bujasz w obłokach, stary; za jakie pieniądze?; nie w tym życiu… Ale siedzimy cicho i uśmiechamy się tylko życzliwie, bo głupio jest tak odebrać komuś nadzieję. W końcu marzenia nic nie kosztują i są zawsze obecne w człowieku, choćby w jego najgorszych życiowych momentach.

To, że dostałam trójkę z egzaminu (choć bardzo marzyłam co najmniej o czwórce) idealnie pokazuje jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa czas. Wszystkie semestralne zaliczenia czy kolokwia nałożyły się na jedną chwilę razem z egzaminem, więc nie było czasu, by porządnie się do niego przygotować. Jednak też wiem, że czas, który przeznaczyłam na naukę, wykorzystałam nie do końca tak, jak powinnam była. Mam również świadomość, że gdybym mogła go pisać później – zdałabym go i na pięć, a moje marzenie zwyczajnie by się spełniło.
Oczywiście, to tylko przykład. Trójka dla studenta to często dar niebios w trakcie sesji.

Tę sytuację można odnieść do wielu dziedzin życia. Chcesz zdobyć Mount Everest? Wyjechać do Paryża? Mieć świetną pracę? Cudowną rodzinę? Skoczyć ze spadochronem? Nic prostszego – daj sobie czas i rób wszystko, by to osiągnąć!

Dużo daje też wiara w to, o czym marzymy. Nie należy z czasem tracić nadziei czy zwyczajnie sobie odpuszczać, bo z takim nastawieniem nie osiągniemy niczego!

Ponownie zadam pytanie: czy stało się w moim życiu coś, co skłoniło mnie do takiego pozytywnego podejścia? Standardowo odpowiem: nie. Ale widzę i wiem, że można osiągnąć dosłownie wszystko – trzeba tylko chcieć i czekać, czynnie czekać!
Dzisiaj porządnie zastanowiłabym się nad stwierdzeniem, że jestem humanistką. Już w liceum mój umysł zaczął pracować inaczej, a myśli podążały trochę w innym kierunku niż zazwyczaj. Dziś myślę analitycznie, matematycznie, prawie że wzorami. I tak, choć to nie było moim marzeniem, stałam się ścisłowcem! Wszystko to przez czas i praktykę. A jeszcze całkiem niedawno mówiłam: „ja ścisłowcem? Nie, to niemożliwe…”.

Mam marzenie.
Do tej pory myślałam o nim jak o czymś nierealnym. Teraz wiem, że jest ono na wyciągnięcie ręki. Muszę tylko mocno chcieć, iść w jego kierunku i, przede wszystkim, uzbroić się w cierpliwość.

To tylko kwestia czasu. Wkrótce mi się uda!

 
 

  • RSS