RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2014

W lustrze

12 sie

Przeglądam się w lustrze.

Jestem opalona. Tak niesamowicie i intensywnie, aż nie mogę uwierzyć, że to moje odbicie. Moje ciało tworzy piękny kontrast z białą bielizną tak, że postanawiam nosić do końca wakacji tylko jasne ubrania. Spoglądam na siebie od stóp do głów. Włosy krótkie, ścięte w czerwcu na Natalie Portman w „Leonie Zawodowcu”, zaraz dosięgną karku. Ramiona i uda całkiem zgrabne od okolicznościowego pływania. Talia mogłaby być bardziej wcięta, ale nie jest źle. Piersi małe, co w sumie lubię tylko latem, kiedy paraduję w samej koszulce, a przez resztę roku przykrywam push-up’em – takie tam małe oszustwo. I cholernie zgrabne nogi. Te, które przez jedenaście miesięcy w ciągu roku chowam pod spodniami, bo spódniczki/sukienki toleruję tylko w towarzystwie szpilek, obcasów, koturnów czy innych „podwyższeń”, których obługiwać na ogół nie potrafię.

W zasadzie… fajna ze mnie dziewczyna.

Moje metr pięćdziesiąt osiem utwierdza mnie ciągle, że w oczach innych wyglądam jak dziecko. Nic bardziej mylnego. W kieszeni trzymam dowód, kiedy wybieram się z moim K. na piwo lub kupuję spirytus do nalewki domowej roboty. Jak się za każdym razem okazuje – niepotrzebnie go ze sobą dźwigam. Kompletny szok przeżyłam kilka dni temu, kiedy dwie obce, wyższe ode mnie dziewczyny z pogranicza gimnazjum i liceum mówiły do mnie per pani. Może to tylko zwykła uprzejmość, jednak zrobiło mi się strasznie… dziwnie, żeby nie powiedzieć przykro.
Starzeję się?
Z drugiej strony zauważam sekretne spojrzenia mężczyzn. Patrzą kątem oka tu i tam i myślą, że tego nie widzę. Zawsze mnie to bawi. Nawet jeśli tego nie widać, to my kobiety i tak to wyczujemy! Taka mała wskazówka dla panów. Sytuacja całkiem przyjemna, choć i tak traktuję ją z przymrużeniem oka. Jak, przypuszczam, większość kobiet.

Znów spędziłam dłuższy czas w swym akademickim mieście, w Mieście Kamienic. Odwiedziłam moje Dobre Słowo, z którym stęskniliśmy się za sobą niemiłosiernie. I zrobiło mi się głupio, bo teraz to ode mnie wymagane było dobre słowo, rada, wskazówka. Nie było mnie stać na nic innego jak na „wszystko będzie dobrze”, które mało kiedy pomaga. Ale, jak to się już utarło, „jesteśmy w kontakcie” i mamy nadzieję, że nasze problemy czy zmartwienia wkrótce się rozpłyną i przy następnej kawie będziemy się z tego wszystkiego głośno śmiać.
Dużo czasu spędziłam z S., która również się przede mną mocno otworzyła oraz posłużyła ramieniem, gdy to ja zaczęłąm ubolewać. „Fajna z ciebie dziewczyna, mądra i dobra” – usłyszałam wraz z życzeniami szczęścia.

Skoro jestem jaka jestem – dobra i przypieczona słońcem – a przede wszystkim w miarę znośna, dlaczego jeszcze nie trafiłam na miłość, której bardzo mi brakuje? Cholernie źle mi samej ze sobą.

Przeglądam się w lustrze i drapię się po głowie.

 
 

  • RSS