RSS
 

Skaczemy!

11 lip

Pierwsze dni wakacji zrujnowały wszystkim plany, a mnie dodatkowo utwierdziły w przekonaniu, że świat jest beznadziejny, a ja wraz z nim. Szare chmury wisiały nad głowami, deszcz niemiłosiernie zalewał wszystkim piwnice, a Smutna Dziewczyna leżała całymi dniami pod kocem, przytłoczona nadmiarem niepotrzebnych myśli i śmiała się gorzko, że jest w całkiem niezłej komitywie z naturą, która płacze jej do wtóru.

Przyszły upały.
Tak być nie będzie! – zagroziłam sobie palcem i zwlekłam się z łóżka.
Ogarnęłam dość szybko rower po minionej zimie (szybko, bo nie pod koniec sierpnia, jak to mam w zwyczaju) i ruszyłam na jednośladowe wycieczki. Niezbyt daleko, bo kondycja jeszcze nie ta, ale za to w miłym towarzystwie – nie ma jak mama!

Wsiadłam też w pociąg i poznałam nowe miejsca w mym akademickim mieście, na co nie miałam nigdy czasu od nadmiaru nauki. Umówiłam się z dobrą S. z roku, z którą mam teraz najlepszy kontakt i poszłyśmy na wieeelkie lody. To nic, że po drodze się rozpadało i wyglądałyśmy jak przemoknięte kury. S., najbardziej szalona dziewczyna jaką znam, wciągnęła mnie w ogromne kałuże i zaczęła w nich skakać, nad czym ubolewałam ja, moje sandałki obklejone jeszcze (!) cekinkami, a przede wszystkim białe, kwieciste spodnie, teraz umorusane błotem przed pierwszym jeszcze praniem… Wróciłam do domu.

Czytam książkę. Jakieś babskie czytadło. Oczywiście, akcja znana od początku do końca, typowa dla wszystkich współczesnych historyjek romantycznych w polskim wydaniu: kobieta porzucona przez mężczyznę, który zdradzał ją od lat, spotyka nowego faceta (lub dawną wielką miłość z liceum) i odkrywa, że to jest to, że muszą być razem, że teraz już będzie pięknie. Oklepane, jak ciasto na pierogi.
Wiem, że po wielu przejściach (jestem w połowie) będzie happy end. Książka jak książka – łatwo przewidywalna. Historia znana na pamięć niczym „Nigdy w życiu” Grocholi, z moją ukochaną Stenką w roli głównej, w wersji kinowej.
Jednak czytając takie głupoty stwierdzam, że moje życie jest cholernie nudne, nic się nie dzieje. Z drugiej zaś strony latam jak motyl z nadzieją, że moja przyszłość będzie również na tyle piękna, bym mogła stać się główną bohaterką jakiegoś babskiego bestselleru, we własnej świadomości – dla siebie samej. Oczywiście, odrzucając wizję rozstań, zdrad czy innych życiowych katastrof. Tak więc (wiem, tak nie zaczynamy zdania…) fruwam pod sufitem z nadzieją, że będę szczęśliwa.

Jakoś tak mi lepiej.
Nie ma co się poddawać, nawet w obliczu największych rozterek.
Oby ten czas utrzymał się jak najdłużej!

Coma – Skaczemy

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Klaren

    11 lipca 2014 o 16:47

    Czyli jest trochę lepiej, jak widzę ;-)
    Po co się męczyć z jakimś romansidłem? Jak chcesz czytać w deszczowe dni, to możesz pójść do najbliższej biblioteki i wypożyczyć coś w Twoim guście.
    Co do wycieczek i ciekawych zdarzeń: nic na siłę. Trzeba spokojnie poczekać, bo jeśli coś ma się zdarzyć to się zdarzy. Nic na siłę ;-)

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      11 lipca 2014 o 17:29

      Szczerze powiedziawszy, sama wybrałam to romansidło. Co prawda, wszystko jest tam tak bardzo przewidywalne, ale jednak kręci się wokół miłości, a o miłości czytać lubię. :)
      Czekam, czekam i nie zamierzam się poddawać. :)

      Pozdrawiam!

      PS. Prowadzisz jakiś blog? Podeślesz link?

       
  2. ~Klaren

    11 lipca 2014 o 19:30

    Tak prowadzę, o to link: http://klaren.blog.pl/

     
  3. ~Angel666

    15 lipca 2014 o 21:50

    O miłości czytać nie lubię, choć jest częścią mego życia i naprawdę chciała byś mieć tak oklepaną historię lepiej stworzyć coś nie szablonowego i ciekawego ;). Pamiętaj że nadmiar szaleństwa też nie jest dobry bo ludzie czasem przez taka posturę chcą coś ukryć i wyglądać na innych niż są. Według mnie najlepsze jest wypośrodkowanie. Co do skaczemy to myślałem wysłać Ci to w poprzednim wpisie zamiast KSU ale stwierdziłem że zbyt oczywiste a jednak prawie bym trafił;) ja też śmigam rowerkiem fajna sprawa, staram się prawie każdego dnia robić po 20-30 Km i zwiększać te wyniki.

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      16 lipca 2014 o 14:44

      Oj wiesz… jednego dnia szaleję, drugiego znów mam chandrę i tak na przemian. Wyciagając z tego średnią, można stwierdzić, że mój humor jest całkiem dobrze wypośrodkowany. ;)

      To chyba jakaś internetowa telepatia, skoro pomyśleliśmy o tej samej piosence prawie w jednakowym czasie. :)

      A podróży rowerowych gratuluję. :) Ja nawet nie robię 10 km i też nie codziennie. Szczerze powiedziawszy, trochę nawet z tego zrezygnowałam, bo jak nie słońce, które spala mnie od stóp do głów to burza, której raczej bałabym się gdzieś w terenie podczas przejażdżki.

      Pozdriowionka :)

       
  4. opryskliwa

    22 lipca 2014 o 22:22

    Nie tylko twoje życie jest nudne jak flaki z olejem.
    Widzę zmianę nastawienia. Nadzieja na lepsze jutro jest chyba okej, tak myślę.
    Trzymaj się ciepło.

     
  5. Janek

    21 sierpnia 2014 o 18:16

    Ciekawie, ciekawie :)
    Czytałem ostatnio komentarze na swoim blogu i zacząłem zastanawiać się, czy faktycznie się kiedyś nie spotkaliśmy, bo mam szczęście do spotykania ciekawych ludzi :) Pozdrawiam! :)

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      21 sierpnia 2014 o 20:02

      Wiesz, że o Tobie zapomniałam? Długo się nie odzywałeś u siebie ;) Fajnie, że wróciłeś – będę zaglądać. :)
      I raczej wątpię, żebyśmy się znali… :P

      Pozdrawiam!

       
 

  • RSS