RSS
 

Jesteśmy w kontakcie

30 cze

Starzeję się.
Z dnia na dzień.

Od kilku dni mam wakacje. Jeszcze nigdy w życiu nie czułam takiej obojętności wobec obiecanej ilości wolnego czasu, beztroski i odpoczynku. Nie dociera do mnie, że przez najbliższe trzy miesiące mogę robić wszystko, na co mam ochotę bez konsekwencji straty czasu, który poświęciłabym na zrobienie jakiegoś bezsensownego projektu na wczoraj. Mogę wsiąść na rower, w samochód i zdobywać nieznane mi miejsca, tworzyć nowe historie, przeżywać wakacyjne przygody i być po prostu szczęśliwą…
Zero euforii.

Ogarnęła mnie niemożność. Wielka, głęboka niemożność, która przeszkadza mi cholernie, a której nie potrafię się wyzbyć. Zaczęło się jeszcze przed sesją. Teraz nie byłam tak zestresowana jak przed pierwszą, kilka miesięcy temu. Wiedziałam już na czym stoję, jak wszystko wygląda i uświadomiłam sobie w końcu, że poprawki nie są niczym złym. Ludzie podchodzą do pięciu poprawek i jakoś im się udaje dotrwać do następnego semestru. Postanowiłam, że nic na siłę. Zaliczę – dobrze. Nie zaliczę – poprawię. Uczyłam się z całych sił, ale to nie było do końca to, co mogłam z siebie wykrzesać. Trzy egzaminy odhaczone, czwarty jeszcze pod znakiem zapytania. Pod wielkim znakiem zapytania, bo statystyka – chińszczyzna i kicz. Choć chcesz – nie pojmiesz. Wizja poprawki nie przeraża mnie kompletnie. Szczerze mówiąc, chyba by mnie nawet ucieszyła. Ale póki co – mam cichą nadzieję chociaż na trójkę.

Taka ot sobie niemożność.

Żałuję, że na świecie jest tak mało wartościowych ludzi.
Inaczej.
Żałuję, że wokół mnie jest tak mało wartościowych ludzi. Kiedy już do kogoś się przywiążę, zawsze spadnie jakiś grom, który wszystko zepsuje, przeinaczy i zostawi mnie z pustką w głowie albo mętlikiem – sama już nie wiem.

Żyło obok mnie Dobre Słowo, o którym nigdy tu nie wspominałam. Dobre Słowo, bo potrafiło doradzić, pocieszyć, pomóc w rozterkach czy w podejmowaniu ważnych decyzji. Było normalne, aż zaskakująco proste w swej normalności, czego nie potrafię zrozumieć do dzisiaj. Pomagaliśmy sobie, dzwoniliśmy do siebie o każdej porze dnia i nocy, tkwiliśmy w przyjaźni, o której w zasadzie nigdy nie mówiliśmy na głos. Dobre Słowo, starsze ode mnie o kilkanaście ładnych lat, uczyło mnie swym doświadczeniem i swymi radami jak żyć i podchodzić do pewnych sytuacji.
Sprawy zawodowe wymusiły przeprowadzkę. Dobre Słowo spakowało całe swoje serce w kartony oraz walizki i rzekło: wyjeżdżam. Ze łzami w oczach rzuciliśmy się sobie mocno i długo w ramiona.
- Musisz mnie jak najszybciej odwiedzić – poczułam ciepły szept na swym uchu.
- Odwiedzę – powiedziałam cichym, łamiącym się głosem i zostałam sama.
Nie ma co płakać. Moje Dobre Słowo zamieszkało w mieście, gdzie studiuję. Od czasu do czasu będziemy się spotykać na kawie, wspólnej pogawędce czy wsparciu duchowym. Jednak to już nie to samo. Nie będę wiecznie tam studiować, a kontakt i tak z czasem się urwie. Jestem załamana, skopana jak pies i nie mam pojęcia, co ze sobą zrobić. Od kilku dni odbijam się od ścian jak piłka i szukam sensownego zajęcia. O pracy też nie ma mowy, bo nigdzie nikogo nie szukają. Zostałam sama.
Teraz pozostała mi tylko stara dobra Coma, która na bieżąco dokładnie wie, co u mnie i dokoła mnie.

„Zapomniałem, że od kilku lat
wszyscy giną jakby nigdy ich nie miało być.
W stu tysiącach jednakowych miast
giną jak psy...”

„Jesteśmy w kontakcie”
Tymi słowami żegnałam się z ludźmi na studiach przed wakacjami. Również tymi słowami pożegnaliśmy się z moim Dobrym Słowem. Powtarzaliśmy je jak mantrę do ostatniej chwili. W związku z tym wszystko ma być w porządku, okej i żyje się dalej…

Nie wyobrażam sobie teraz trzech miesięcy beztroskich myśli i wolnego czasu. Na dzień dzisiejszy czuję się fatalnie.
Jak będzie dalej?

The Cuts – Martwy kwiat

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Only Human

    30 czerwca 2014 o 14:57

    Och, to przykre kochana czytać u Ciebie takie smutne wpisy :C

    Ja też jestem obojętny co do wakacji bo ich nie mam – pracuje od czerwca w fabryce klejów ( wymarzona praca *-*) i pierwszy raz w życiu nie czuję tego podniecenia, o cholera jest lipiec, nareszcie ! Dorosłość, to cholerna sprawa jest.

    Co do Twojego podejścia do sesji wydaje mi się ono bardzo dobre i nie ma co się martwić – co tam jeden egzamin we wrześniu, żadna tragedia :) ale podejrzewam, że jednak nie będzie to wcale konieczne i uda Ci się to zdać :)

    Co do wartościowych ludzi – mam takie same odczucia. Na studiach nikogo wartościowego nie poznałem. Przeraża mnie jednak to, że takich wartościowych ludzi często mijamy na ulicy i nigdy się nie poznajemy…

    Życzę Ci aby to wszystko w głowie się u Ciebie ułożyło i aby wrócił dobry humor :) zacytuję inną piosenkę :

    „oprócz drogi szerokiej oprócz góry wysokiej
    oprócz kawałka chleba oprócz błękitu nieba
    oprócz słońca złotego oprócz wiatru mocnego
    oprócz błękitnego nieba
    nic mi dzisiaj nie potrzeba”

    Ja sam za niedługo jakąś notkę sklecę u siebie bo lekko się u mnie zmieniło także zapraszam jak będziesz miała czas :)

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      30 czerwca 2014 o 15:26

      Tak, dorosłość jest przecholerna! Ale musimy się z tym uporać i poczekać na bardziej słoneczne dni. :)

      Wakacje, wakacjami. Niby są, a jednak ich nie ma. Ty za to masz pracę, plan dnia i odpowiednie myśli w głowie. Ja rozleciałam się na kawałki i czekam, aż w końcu coś/ktoś mnie sklei. :)

      Za dobre życzenia dziekuję. Na pewno się przydadzą. :) Wpadne do Ciebie zaraz jak coś napiszesz. Twój komentarz jest taki pozytywny! Mam nadzieję, że w końcu jest u Ciebie dobrze i już nie mogę się doczekać, kiedy o tym przeczytam. :D

      Pozdrawiam!

       
  2. ~Klaren

    30 czerwca 2014 o 15:03

    Cóż, nie mogę Ci za bardzo doradzić, bo czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam. Może po prostu czegoś Ci brakuje?

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      30 czerwca 2014 o 15:22

      Całkiem możliwe, że czegoś mi brakuje. Wyżalając się w ramię mojemu K. ten stwierdził, że „chłopa ci brakuje”. :) Może to jest myśl? Latałabym zakochana, w szaleńczej euforii, z problemami zmniejszonymi do minimum… Ale wychodzę z założenia, że nic na siłę. Skoro żaden nie zjawił sie na horyzoncie, to sobie poczekam i pobędę jeszcze sama.

       
  3. ~Pesymista

    30 czerwca 2014 o 17:11

    Czasami warto samemu przejść się po lokalnych przedsiębiorstwach, gdy już będziesz w przedsiębiorstwie to zanim zostawisz CV postaraj się porozmawiać z szefem/szefową, jeżeli nie ma takiej możliwości porozmawiaj z kolejną najważniejszą osobą i u niej zostaw CV.
    Pozdrawiam

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      1 lipca 2014 o 17:13

      Z tymi najważniejszymi już rozmawiałam. CV niepotrzebne. Na dzień dobry usłyszałam, że nikogo nie potrzebują na wakacje.
      Najwidoczniej mam sobie w te wakacje odpocząć. :)

       
  4. M

    7 lipca 2014 o 10:27

    tez sie czuje fatalnie. bezsilnosc, bezradnosc mnie zabijają. Mam tak bardzo dość. POwinnam używać i cieszyć się wakacjami a tymczasem rozmyślam i chciałbym cofnąć czas.. zdasz na pewno statystykę ;)

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      10 lipca 2014 o 13:56

      Nie ma co! Trzeba wziąć się za siebie. Za młodzi jesteśmy, żeby przeżywać wakacje w tak okropnym nastroju. Może będzie lepiej…?

      Pozdrawiam :)

       
  5. ~Angel666

    10 lipca 2014 o 11:54

    No widzisz to się nazywa odpowiednie nastawienie do sesji tak trzymać. Ja już też po swojej i o dziwo wszystko w 1 terminie u Ciebie pewnie też tak będzie. Co do wartościowości ludzi według mnie to troszkę jak z większością rzeczy czyli jest to dość subiektywne. Każdy z nas ceni u innych coś innego i dość często do tego za co kogoś cenimy są dołączone cechy jakich nie znosimy. Kwestią jest czy nam to pasuję czy nie bo odnalezienie człowieka bez wad(przynajmniej w naszym mniemaniu) jest jak poszukiwanie grala. Jeśli chodzi o rozstania i rozłąki tak to niestety jest że ludzie wędrują choć jeśli wasza więź jest na tyle silna to odległość nie ma znaczenia. Natomiast w kwestii rad i doświadczenia życiowego skoro był starzy może i miał sporo za sobą lecz nie oznacza to doszedł do właściwych wniosków, to troszkę okrutna teoria lecz według mnie prawdziwa człowiek najlepiej się uczy na własnych błędach a nie na tym co mówi ci ktoś. Dlatego warto popełniać błędy iść w nieznane ryzykować parzyć się itd. Co do braku chęci na cokolwiek i na to znajdziesz rozwiązanie zrób coś nie przewidywalnego co nie do końca do ciebie pasuję pojedz gdzieś sama bez celu spakuj plecak i jedz przed siebie(od siebie dodam że dobre są góry;)).
    I masz też nutkę od mojej osoby jest na zadumę i można nawet na lekkie pocieszenie https://www.youtube.com/watch?v=_JVQCbAScXw

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      10 lipca 2014 o 13:59

      Jasne, lepiej jest przeżyć wszystko na własnej skórze, ale choć odrobina wsparcia ze strony drugiej osoby też jest ważna. Właśnie zostałam bez niego, bez owego wsparcia… No ale nic. Minęło trochę czasu i już mi lepiej. Nic na to nie poradzimy, że los układa się tak jak się układa. Trzeba przyjąć to na klatę i iść do przodu. :)

      Nutka w porządku. Dzięki.

      Pozdrawiam! :)

       
  6. ewelina3344

    10 lipca 2014 o 14:40

    Piękny tekst :) Czytam i czytam i się zachwycić nie mogę :P
    Zapraszam do siebie.
    powiejsku.blog.pl

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      10 lipca 2014 o 16:19

      Miło mi! :) Zapraszam częściej. Mam nadzieję, że chociaż przez wakacje wbije się w jakiś ciekawy rytm dodawania postów. ;) Ja również do Ciebie zajrzę.

      Pozdrawiam! :)

       
 

  • RSS