RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2013

Świątecznie!

25 gru

I mogłoby już być tak zawsze!

Uwielbiam spokój, jakim obdarzone są te obecne dni. Uwielbiam błogie lenistwo, które pełne bezkarności nie pcha do przodu, tylko pozwala na chwilę przystanąć, a właściwie położyć się pod koc, nie zmieniając nawet piżamy po długiej, minionej nocy.
W domu czysto, spokojnie… Pachnie ciastem i pomarańczami… I pierogi z barszczem na śniadanie! Tylko pogoda przypomina bardziej Wielkanoc niż Boże Narodzenie. Za to choinka pięknie migocząc tworzy niezwykłą atmosferę. Szkoda tylko, że przy stole jest nas już tylko mniej…

Składam Wam wszystkim najserdeczniejsze życzenia, by Nowy Rok pełen był ciepła, radości i sukcesów. I choć mówią, że najważniejsze w tym wszystkim jest zdrowie – wyłamię się i z, o wiele większym, przekonaniem powiem o  miłości. Życzę Wam jej dużo, ze wszystkich stron, od najbliższych i tych nowo napotkanych!
Wesołych Świąt i wielu prezentów!

Smutna Dziewczyna

Kayah & Bregovic – Nie ma ciebie

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii O mnie

 

Czy to zdarzył się cud?

14 gru

Nie pisałam przez ponad miesiąc. Każdy weekend jest wypchany po brzegi: albo nauką, albo odpoczynkiem, albo zupełnie czym innym, co nie pozwala nawet na odpisanie w komentarzach. Korzystam z leniwej chwili i daję zainteresowanym znak: żyję.

W ostatnim czasie wydarzyło się wiele. W sumie nic znaczącego, co miałoby zmienić moje życie o pół obrotu, ale na tyle dużo, by dojść do wniosku, że studia to jednak piękny okres. Póki co…

Znalazłam czas, by wyjechać nad morze. Co prawda wynikało to raczej z obowiązków rodzinnych, ale nie przeszkodziło w odpoczynku. Listopadowa, ciepła i słoneczna niedziela na plaży uświadomiła mi, że w liceum nawet nie byłoby mowy o takim wypadzie. Nawet nie pomyślałabym, żeby zaburzyć rytm tygodnia, odpuścić swoje obowiązki, choćby na kilka dni… Teraz jest zupełnie inaczej. Zaczęłam ustalać nowe reguły gry i czuję się z nimi fantastycznie!

Po powrocie do codzienności zachorowałam. Zrzuciłam to na cały dzień podróży przy włączonej klimatyzacji. Najpierw gorączka i ból gardła, potem katar, później kaszel… Chodziłam na zajęcia, bo większość przy nieobecności trzeba odrobić, na co raczej nie miałam ochoty. Trzymało mnie ponad dwa tygodnie. Na szczęście, już wszystko w porządku.

Na studiach pięknie. Wszystko co trzeba – zaliczone w pierwszym terminie, zdane na piątki i oby tak dalej! Nawet polubiłam czwartki na siłowni, po której przez cały weekend mam problemy z poruszaniem się. To całkiem przyjemne, tym bardziej, że zaczęła wyrabiać mi się sylwetka. Nie jakaś tam napakowana, ale delikatna, kobieca: wyrobiła się talia, na której podkreślenie czekałam od dawna z utęsknieniem. Choć na to akurat może mieć wpływ basen, na który staram się chodzić co weekend, kiedy zjeżdżam do domu.

W końcu mam czas dla siebie.

Zupełnym fenomenem są ludzie, za których powinnam dziękować o każdej porze dnia i nocy.
Ciagną mnie za sobą w różne miejsca, bo „bez ciebie to nie to samo!”. Wierzą we mnie, wspierają i chcą dla mnie dobrze. I to nie tylko ci, z którymi trzymam na codzeń, ale też ci, których imion nawet nie pamiętam. Zupełnie inni ludzie, inna mentalność. A w liceum mogłam tylko o czymś takim pomarzyć…

Stałam się wyrocznią, oparciem i prorokiem.
Zgłaszają się do mnie ze swoimi problemami, przemyśleniami i chcą rady, darząc mnie przy tym ogromnym zaufaniem. Telefon się urywa, na facebooka nawet nie wchodzę, bo nie zdążę wszystkim odpisywać… Nie mam jakiegoś wielkiego doświadczenia, by móc powiedzieć podczas takiej rozmowy coś mądrego, ale intuicyjnie podpowiadam, co wydaje się być w danej sytuacji najlepsze. To miłe! Ktoś mnie potrzebuje, chce mojego wsparcia i porozumiewawczego mrugnięcia okiem wśród tłumu. Swoją drogą to dziwne. W końcu nie potrafię się ogarnąć sama ze sobą, a co dopiero z czyimiś problemami? Jednak to nie zmienia faktu, że czuję się nieźle podbudowana. Lubię pomagać i robię to, a to najważniejsze.

Zaczęłam się zastanawiać…
Czy to zdarzył się cud? Natrafiłam na świetnych ludzi i czuję się wśród nich tak dobrze jak nigdy! A przecież już tyle razy zdążyłam zwątpić w ludzkość…
Czy marzenia się spełniają? Zawsze chciałam być potrzebna, pomagać innym i być w końcu za to doceniana.
Czyżby się udało? 

Wilki – Aborygen

 
 

  • RSS