RSS
 

Między ludźmi – kiedyś i dziś

14 lip

Kiedyś było zupełnie inaczej, pod każdym prawie względem. Widzę to, biorąc na przykład choćby nasze najbliższe otoczenie, jakim jest sąsiedztwo. Oczywiście, bywa w takiej rodzinie różnie, rodem z historii o Kargulach i Pawlakach, gdzie można się kłócić, zabijać słowem lub czynem albo po prostu kochać się wzajemnie, licząc na wszelką pomoc i wsparcie z drugiej strony.

Mieszkając na jednej z najstarszych ulic w swojej miejscowości zdążyłam zapoznać się z różnymi opowiastkami o życiu w tym miejscu odległy czas temu. Sąsiedztwo było jak rodzina. Pierwsze domy powstawały przy wzajemnej pomocy – sąsiad sąsiadowi pomagał, pożyczał materiały budowlane, a niekiedy nawet, ze względu na trudne czasy, materiały te ofiarowywał, nie oczekując żadnej zapłaty ani niczego w zamian. Potem była wspólna praca w polu, następnie w nowo powstałych instytucjach. Rodziły się piękne, szczere więzi. Wieczorami chodzono w odwiedziny do drugich – na winko, papierosa, grę w karty czy po prostu na pogaduchy. Nie było kłótni, waśni czy sporów (z pewnymi śmiesznymi wyjątkami). Wszystkie ewentualne konflikty czy niedopowiedzenia rozmywały się gdzieś przy szampańskiej zabawie u któregoś z sąsiadów i wszyscy o wszystkim zapominali. Między rodzącymi się dziećmi zawiązywały się przyjaźnie. Wszystkie dzieci chodziły do jednej szkoły, bawiły się na podwórkach lub ulicach: chopcy grali w piłkę, a dziewczynki pchały wózki z lalkami lub wzajemnie plotły sobie warkocze. Domy były otwarte – bez pukania można było wejść do sąsiada i czuć się jak u siebie w domu.

Na kogo tu liczyć? - spytałabym w trudnej dla mnie sytuacji.
- Na sąsiadów! – odpowiedzieliby moi dziadkowie jeszcze jakieś dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Wzajemna opieka nad dziećmi lub chorymi, pomoc w pracy albo w gospodarstwie; wspólne załatwianie niektórych spraw czy chociażby wyjazdów do miasta… To była norma. A dziś?
„Umiesz liczyć, licz na siebie” – usłyszałabym. Minęło tyle lat, a wraz z nimi tamte piękne, i wydaje mi się, dobre chwile.
Wieś się rozrosła, ulica stała się główną i najruchliwszą, więc aż strach dziecko z domu wypuścić… Gospodarstwa zostały polikwidowane na rzecz pracy w mieście – pracy od rana do nocy. Starsi pracują, goniąc za pieniądzem, nie mając czasu na utrzymywanie znajomości czy pomoc sąsiadom. Dzieci nie bawią się już razem; młodzież udaje, że się nie zna i nawet nie mówi sobie „cześć” (o tym wiem bardzo dobrze).

Sąsiad stał się symbolem wzajemnej złości.
Mój ma do mnie pretensje o to, że mój psiak lata u niego po ogrodzie i to jeszcze bez kagańca! Pan zapomina wówczas, że to jego płot jest wiecznie dziurawy, więc psisko do niego ucieka. I to moja wina, bo mu na to pozwalam. Oczywiście, poszła nawet groźba, że jeśli to się powtórzy to „uśpię ci tego psa!”. Miło…
Inni sąsiedzi pokłócili się o coś lata temu. Nikt nie pamieta jaki był powód, pewnie nawet oni sami… Ale rozmawiać ze sobą – nie rozmawiają.
Jedna z rodzin kupiła sobie nowy samochód. Zamiast życzliwie na to spojrzeć, pogratulować, zewsząd słyszę podejrzenia – skąd oni na to pieniądze mają?! No skąd? Wiadomo, kradną!
Domy są zamknięte, już nikt się nie odwiedza…

Przypomina mi się rozmowa z sąsiadką zza kilku domów, jednocześnie matką Pięknego, kiedy miałam (nie)przyjemność wracać z nią z przystanku do domu.
- … i widzisz, Smutna Dziewczyno? Tak blisko siebie mieszkamy, a nic o sobie nie wiemy – rzekła, kiedy powiedziałam jej co słychać u mnie, a ona w odpowiedzi zrelacjonowała co u nich w domu i, oczywiście, u jej syna. Zdecydowanie, między zdaniami wyczułam zarzut: „Widzisz? Kiedyś mogliście z moim synem wspólnie konie kraść, a dziś zapomnieliście nawet o swoim istnieniu”. Poczułam się niezręcznie, chciałam szybko odbiec od tematu Pięknego, zaczęłam więc:
- Wie pani… Kiedyś było inaczej. Ludzie mieli czas na wszystko, odzwiedzali się, wzajemnie pomagali sobie… To były inne czasy - powiedziałam ja, stara, doświadczona, styrana życiem kobieta – Teraz ludzie gonią za pieniądzem. Nastała era najwyższych technologii. Każdy woli siedzieć w wolnym czasie przed telewizorem czy komputerem poznając ludzi gdzieś z drugiego końca świata, zapominając o pielęgnowaniu relacji z najbliższymi; o sąsiadach już nie wspominając – westchnęłam, bo zaczynałam wierzyć w te swoje bzdury. – Kiedyś było lepiej…
Spojrzała na mnie wzrokiem wyrażającym zdziwienie, później nawet zadowolenie (?) i przyznała mi rację, uśmiechając się przy tym nieznacznie.

Teraz śmieję się democznie wniebogłosy… Jakaś część prawdy w tym, co zmyślałam wtedy na poczekaniu musi być. Ten moment jest dobrym tego przykładem. Ja, Smutna Dziewczyna, siedzę przed komputerem i wypisuję obcym ludziom jakieś bzdury po internetach, a on, Piękny…? No właśnie…

Cholera go wie.

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. Domi

    14 lipca 2013 o 21:41

    Zgadzam się ze wszystkim. Dzisiaj sąsiad, to często synonim złości, kłótni, agresji i nieprzyjemnej atmosfery. Coś o tym niestety wiem…
    Z opowiadań moich dziadków, czy nawet rodziców też wnioskuję, że było zupełnie inaczej… nie wiem co się teraz z ludźmi stało…

    Chętnie będę zaglądać do Ciebie i poczytam również inne posty. Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

     
  2. ~Pesymista

    15 lipca 2013 o 09:28

    Chciwość i zazdrość mogą być jednym z powodów istniejącej zawiści. W końcu jak żyć gdy ktoś obok ma lepiej? W czasach komunizmu albo i raczej socjalizmu nie było aż takich różnic w majątku. Ludzie również mieli podobne problemy. Dzisiaj liczy się bardziej mieć jak być. Niestety prędzej czy później doprowadzi nas to do zguby.

     
  3. ~Angel666

    15 lipca 2013 o 22:01

    No cóż na tak pesymistyczny wpis mogę tylko odnieść się do „Modlitwy Polaka”:”Gdy wieczorne zgasną zorze. Zanim głowę do snu złożę. Modlitwę moją zanoszę. Bogu ojcu i synowi, dopierdolcie sąsiadowi. Dla siebie o nic nie proszę, tylko mu dosrajcie proszę. Kto ja jestem? Polak mały. Mały zawisły i podły. Jaki znak mój – krwawe gały. Oto wznoszę moje modły, do Boga, Marii i Syna, zniszczcie tego skurwysyna. Mego brata sąsiada, tego wroga, tego gada. Żeby mu okradli garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb, żeby mu się córka z czarnym, i w ogóle żeby miał marnie. Żeby miał AIDS, zabijaka, oto modlitwa Polaka.” No ale wracając do tematu nie wszędzie tak jest zdarza się że żyje się dobrze z sąsiadami. Ja przynajmniej nie muszę narzekać mam całkiem spoko sąsiadów nie jest źle odwiedzamy się od czasu do czasu my wpadniemy do nich oni do nas i tak jakoś leci. Choć jak bywam u swojej lubej to muszę przyznać że chyba tam troszkę gorzej z tym. Choć sąsiad z dołu z rodziną fajni ludzie zawsze cześć powiedzą uśmiechną się itd. Co do nie odzywania się do osób z jakimi było się w bliższych relacjach wielu osobom się tak kontakt urywa niestety ale tak bywa ludzie czują się zranieni osamotnieni dotknięci przez 2 osobę i mniej lub bardziej świadomie oddalają się od siebie.

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      26 lipca 2013 o 13:46

      Oczywiście, nie zawsze jest tak jak napisałam. To tylko krótka ocena tego, co widzę w swoim najbliższym otoczeniu.
      Ale jeśli ludzie wzajemnie nie zranili siebie w przeszłości, to dlaczego przestać mówić „dzień dobry” i spuszczać głowę, udając, że się nie widzi?

      Pozdrawiam.

       
  4. ~Angel666

    15 lipca 2013 o 22:03

    A i znowu nie było nutki więc chyba znowu wrzucę coś od siebie teraz troszkę klasyku.
    http://www.youtube.com/watch?v=xwtdhWltSIg

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      26 lipca 2013 o 13:56

      Klasyk jest! To akurat znam. Chociaż nie znałam tytułu.
      To tak jak z filmami. Oglądam, a nie zwracam uwagi na tytuł. A potem chętnie obejrzałabym drugi raz, ale nie wiem co to było.

       
  5. Adiego

    15 lipca 2013 o 23:47

    Umiesz liczyć, licz na siebie, mądrze powiedziane i już niekiedy nawet od własnych rodziców można usłyszeć takie słowa, ale oczywiście oni zawsze pomogą. Sąsiedztwo, czasem zaskakuje niejednych. Dajmy na przykład moją sąsiadkę z naprzeciwka. Co wieczór słyszę „mozard, chopin, do domu, mamusia jedzenie przygotowała!” Nawet nie wiem, który z nich to pies a który kot, a to i tak nie cały jej zwierzyniec potrafiący szczekać całą noc, nie dając innym spać…
    Twoje wspomnienie o kupnie przez sąsiadów samochodu… Wiem jak czują się teraz tamci ludzie bo widzę jak zawistni są inni. Pracując w handlu widać, jak wiele nie można kupować bo pojawia się „On się już dorobił to nie będziemy u niego kupować”… Istna zawistność, która nie wiadomo z czego się rodzi, bo przecież czy ja komuś coś bronię, albo kradnę !?
    Powiedz szczerze, jakie czasy byś wolała? Obecne czy te dawniejsze ? Każdy ma na to swój światopogląd ;]

     
    • ~Angel666

      16 lipca 2013 o 15:38

      Zawiść zazdrość itp. cechy zawsze w narodzie były są i będą od taka prawda. Co do lubienia czasu każdy by chciał móc wybrać kiedy by się chciał urodzić lecz czy mamy pewność że wtedy żyło by się nam lepiej nie koniecznie choć prawdopodobne. I kiedyś też domeną ludzi było licz na siebie lecz z tym hasłem szło ramię w ramię „pamiętaj aby być człowiekiem” oraz „ciesz się z tego co masz bo inny może mieć gorzej”. A co do kontaktów między ludzkich za pomocą komputera no cóż ma to swoje minusy jak i plusy (z resztą jak wszystko) w internecie można być bardziej otwartym wyluzowanym (niestety ma to swoje złe strony) a to dzięki przeświadczeniu że jest się anonimowym(boże jakie to jest zwodnicze). Do tego ludzie czują że moga rozmawiać z kimś o wszystkim bo tej osoby nie znają choć jakby się poznali na prawdę to wielce prawdopodobne że stracili by sobą zainteresowanie i tematy(choć są odstępstwa od reguły czego jestem chodzącym przykładem;) ).

       
      • ~Smutna Dziewczyna

        26 lipca 2013 o 13:55

        Angelu,
        zawsze intrygowały mnie znajomości nawiązywane przez internet. Może kiedys stworzę o tym notkę. Oczywiście, notkę pełną wątpliwości.

         
        • ~Angel666

          30 lipca 2013 o 19:59

          Znajomość internetowa jak znajomość internetowa dziś jest jutro nie ma i nie ma co tu być intrygujące.

           
    • ~Smutna Dziewczyna

      26 lipca 2013 o 13:52

      Opowieści starszych pokoleń są często subiektywne, więc raczej zachęcają do stwierdzenia, że kiedyś było lepiej. Ale czy mam pewność, że na pewno tak było? Nie mam. Jednak porównując to, co dzieje się dziś z tym, co słyszałam od rodziców, dziadków, wujków, to zdecydowanie byłabym za tym, co było kiedyś. Ale niestety przyszło żyć mi w dzisiejszych czasach.
      Chyba nie powinnam narzekać. Kto wie, może w przyszłosci los sie jakoś do mnie uśmiechnie i będę na to wszystko patrzeć z zupełnie innej strony?

      Pozdrawiam.

       
  6. boja

    17 lipca 2013 o 20:45

    Można liczyć na znajomych na facebooku.

     
  7. ~XwgXXXXdXXXeXXXXXXx

    24 lipca 2013 o 12:31

    Chcesz zarobic troszke kasy w necie, szukasz dobrego PEWNEGO sposobu? Ja zarabiam w ten sposob
    http://www.learnmoneystrategy.com/Savras po prostu wejdz i zobacz
    Zaufaj mi !

     
  8. anna.a72

    24 lipca 2013 o 13:42

    To fakt, że najlepiej liczyć na siebie. Smutne, ale prawdziwe.

     
  9. ~cytaty o życiu

    25 lipca 2013 o 11:38

    Niestety z tym sąsiedztwem nie jest dzisiaj najlepiej. Mieszkając na nowym osiedlu zauważyłam, że ludzie porównują się z innymi, oceniają stan posiadania…zamiast skupić się na miłych i serdecznych więziach.

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      26 lipca 2013 o 13:59

      Czy tylko ja mam wrażenie, że wszystko chyli się ku upadkowi? Nawet relacje międzyludzkie? To straszne…

       
      • ~Angel666

        26 lipca 2013 o 21:24

        Nie, nie chyli się u upadkowi w zasadzie myślę że z tym całym postępem nic się nie zmieniamy. Kiedyś też było źle zdarzały się tragedie zboczenia itd. tylko nie było masowego przekazu dzięki któremu wszystko jest nagłośnione wyolbrzymione przerysowane itd.

         
        • ~Smutna Dziewczyna

          26 lipca 2013 o 22:52

          Całkiem możliwe, że właśnie to napędza wszystko w tym nieciekawym kierunku…

           
  10. ~Taki S,

    25 lipca 2013 o 14:06

    Umiesz liczyć – liczna siebie. Zgadzam się z Tobą, ale nie do końca. Ja zawsze uważałem, że wszechświat odpłaca nam tym, co sami dajemy. Jeśli będziesz dobra i pomocna, dostaniesz w końcu to samo. Może nie dziś nie jutro. Ale w końcu wszechświat się odwdzięczy. Nawet nie będziesz wiedzieć jak i kiedy.

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      26 lipca 2013 o 14:01

      Oczywiście, myślę dokładnie tak samo jak Ty. Staram się ze wszystkich sił być dobra w każdej kwestii. Niestety, ostatnie tygodnie sprawiły, że zaczęłam w to wątpić, jednak z drugiej strony jestem zbyt staroświecka, by nagle zmienić swój pogląd na te sprawy.

      Pozdrawiam.

       
 

  • RSS