RSS
 

Runkutunkutum!

14 lut

Mam dziwne przeczucie, że będzie to dobry rok.

Co prawda, mamy dopiero środek lutego, a mądre słowa brzmią: „nie chwal dnia przed zachodem słońca”, jednak przepełniona jestem większą ilością pozytywnych emocji. No, może nie do końca pozytywnych, co neutralnych, ale humor dopisuje mi wyjątkowo. Kończy się trzeci szkolny tydzień po feriach. Czuję się dobrze, wspaniale! Wiem, to brzmi dość głupio, ale lubię szkołę i mówię o tym zawsze po powrocie z ferii czy z wakacji. Muszę mieć ustalony grafik, plan zajęć narzucony odgórnie. Sama w sobie jestem niezdyscyplinowana i rozmemłana. Muszę mieć kata nad głową!
Od pierwszego stycznia los mi sprzyja. Wychodzę z głupich sytuacji obronną ręką, podejmuje dobre decyzje i mam trochę więcej szczęścia niż zwykle. Przez to wszystko zaczęłam się uśmiechać do ludzi. No i normalnie szlag by mnie trafił, że stałam się dobrotliwą duszą, zwaną tymczasowo Zadowoloną Dziewczyną, ale to takie przyjemne, kiedy ktoś odwzajemnia twój uśmiech i stara się być w stosunku do ciebie miły! Okej, byleby mi to nie przeszło do maja!

Tak oto wróciłam do szarej codzienności, która mieni się od czasu do czasu kolorem w przedzierających się przez gęste chmury promykach zimowego jeszcze słońca. Noce skróciły się z pięciu godzin do czterech, ilość książek rośnie wraz ze zbliżającą się maturą, powróciły podróże po Polsce w celu przygotowania do owego egzaminu, wróciła praca, ale też i zmęczenie. Nie narzekam. Sama się sobie dziwię… Jakaś nieświadoma metamorfoza? Nie wiem, lecz też nie wnikam. Jest dobrze. A na przyszłość – pracoholizm wyczuwam…
To, czego nie powtórzyłam w ferie, mimo ambitnych planów, mam już w małym paluszku. Nie ma to jak „kobyła” z biologii przesycona cytologią, podziałami komórkowymi, a zwłaszcza biochemią – najgorszym złem tego świata, bez którego mechanizmów jednak nie bylibyśmy zdolni do życia… „Kobyłę” pisaliśmy dziś, w Walentynki, więc w przyjemnej, romantycznej, ociekającej wręcz miłością do biologii atmosferze.

Ostatnio zaczęłam zastanawiać się, dlaczego tak bardzo się zmieniłam – stałam się pesymistką, przestałam wierzyć w siebie (choć wcześniej i tak nie było z tym lepiej), stworzyłam z siebie aroganckiego cynika do potęgi entej i ofiarę losu, na szczęście tylko w swoim mniemaniu… W sumie nie mam pojęcia, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Natomiast wiem, kiedy to wszystko nastąpiło.
Nastąpiło, gdy zaczęłam swoją relację z Pięknym, a właściwie… gdy ją zakończyłam. Czasami mam wyrzuty sumienia, że los potoczył się tak, a nie inaczej, ale z drugiej strony - muszę mieć swoje zdanie, a przede wszystkim prawo do wolności. Podejrzewam, że ta sytuacja miała na mnie tak ogromny wpływ, ponieważ był to mój pierwszy raz, kiedy poważnie zaczęłam myśleć o jakimś chłopaku i działać w tym kierunku… Teraz sobie miło to wspominam, jednak coś kłuje leciutko w serducho, gdy przypadkiem (co prawda, rzadko) widzimy się lub mijamy i nie potrafimy powiedzieć sobie chociażby głupiego „cześć”. No ale nic… Człowiek uczy się przez całe życie, a zwłaszcza w tym wieku. Nabywam jakiegoś doświadczenia i wiem co robić, by nie popełniać już tych samych błędów.

Próbne matury, powtórki, różne ćwiczenia i biologiczno – chemiczne autorozkminy przy herbacie (ograniczam kawę) dają mi do zrozumienia, że wcale nie jest ze mną aż tak źle, jak myślałam. Żeby coś osiągnąć – przede mną jeszcze dużo, dużo pracy. Ale w końcu… nie ma rzeczy niemożliwych, prawda?

Pozdrawiam ciepluchno!
Zadowolona Dziewczyna


Emiliana Torrini – Jungle Drum

 
Komentarze (25)

Napisane przez w kategorii O mnie

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Pesymista

    14 lutego 2013 o 19:34

    Pozwolisz, że wstawię tu pewien cytat:
    „Szczęściarz – pesymista, który chronicznie się myli” Wojciech Podleś
    Życzę tobie jak najdłuższego trwania tego stanu :)

     
    • Smutna Dziewczyna

      15 lutego 2013 o 16:01

      Ten pan całkiem dobrze mówi. ;) Dzięki!

       
  2. ~Angel666

    14 lutego 2013 o 23:05

    W końcu doczekałem się pozytywnego nastawienia tak trzymać.Człowiek uczy się całe życie a żeby na samym końcu stwierdzić „wiem że nic nie wiem” ehhh jakież to oczywiste. Ostatnio mój zapał do pracy za to zmalał nie chce mi się uczyć całkowicie pracować to już w ogóle. A jak łapie troszkę wolnego czasu to nie mam co z sobą zrobić. Ale nic nie załamuję się bo to takie okresowe rozterki pewnie szybko przejdzie. Choć muszę przyznać że spotkała mnie jedna fajna rzecz po cichu zacząłem już sezonik rowerowy. Na obecna chwile są to małe dystanse ale jak tylko spadnie śnieg to rozpędzę się na całego.

     
    • Smutna Dziewczyna

      15 lutego 2013 o 16:02

      Również coraz częściej myślę o wyciągnięciu roweru. Ale nie mam co się chwalić, bo rok temu miałam taki sam zapał, a zaczęłam jeździć dopiero pod koniec wakacji. No, także tego… :)

       
  3. ~Adiego

    15 lutego 2013 o 00:15

    Stanie się pesymistami, nie robi z nas niczego złego, a wręcz przeciwnie stajemy się właśnie totalnie obojętni i dzięki temu szczęśliwsi i możemy poświęcić więcej czasu obowiązkom niż przejmowaniu się „życiem”. Zamiast się nim przejmować po prostu żyjemy ;)
    Dlaczego się taka stałaś, opowiedziałaś w poście… W sumie te słowa mają coś w sobie, bo nie tylko ty w ten sposób zakończyłaś jeden rozdział swojego życia i nawet tego „cześć” nie możesz usłyszeć… Znam to z swojego życia :)
    Szczęścia, miłości i oczywiście zdania maturki a tymczasem jak najlepszej weny do powtórek ;p
    Pozdrawiam ;] Powalentynkowy posłaniec xD

     
    • Smutna Dziewczyna

      15 lutego 2013 o 16:13

      Co do pesymistów, zgadzam się. Jednak ja, mieszanina wszystkiego co możliwe, jednocześnie potrafię poświęcić czas na obowiązki, ale również przejmuję się życiem. Przeważnie to taki misz-masz odpowiednio wyproporcjowany w zależności od sytuacji. Także, ja mogę sfiksować w każdym czasie – i w przygnębieniu i w największej radości. ;)

      Nie wydaję mi się, żeby akurat to zdarzenie przyczyniło się do zmiany mego nastawienia… Wiem natomiast, że nastąpiło to w tym akurat czasie. Dorzucić mogę jeszcze kilka innych okoliczności, w tym śmierć najbliższej mi osoby. To jedna wielka całość, która zrobiła we mnie tak wielką rewolucję….

      Dziękuję! Również wszystkiego najlepszego! I na minione Walentynki, jak i na codzień. ;)
      Pozdrawiam!

       
    • ~fekisurnomo

      16 lutego 2013 o 16:06

      Brak „przejmowania się” to stoicyzm a nie pesymizm. Pesymista właśnie się przejmuję i widzi świat w czarnych barwach. Nawet drobnostka dla pesymisty staję się powodem do złego samopoczucia i narzekań.
      Pesymista koncentruję się na negatywnych aspektach życia.

       
  4. ~Renia Refleksyjna

    15 lutego 2013 o 02:38

    Lubię ten stan, kiedy ma się motywację, nowe przedsięwzięcia na celowniku i nic nie zaprząta świeżego, otwartego umysłu. Co prawda zakochiwanie się jest fajne, ale strasznie rozwala organizację dnia :) Życzę stabilnego, pozytywnego nastroju i zdrowego zakochiwania się ;)

    Kobyły kobyłami, ale jakie będziesz miała długie wakacje ;)

    Pozdrawiam,
    Renia

     
    • Smutna Dziewczyna

      15 lutego 2013 o 16:15

      Trochę boję się tych długich wakacji. Jeśli nie znajdę sobie jakiegoś porządnego zajęcia, to sfiksuję już w trzecim tygodniu wolnego… :)
      Dzięki za życzenia! Miejmy nadzieję, że jakoś to będzie. :D

       
  5. ~Blacky

    16 lutego 2013 o 11:52

    Mam podobnie jak Ty. Niby nie wierzę w siebie, jednak mam przeczucie, że matura dobrze mi pójdzie.

     
  6. ~ssunshine91

    17 lutego 2013 o 00:56

    Jeśli będziesz mówić sobie, że jest dobrze to tak będzie….cieszę się, że jakiś promyk słońca wpadł w ten szary świat, zapraszam do siebie.
    Pzdr, E.

     
    • ~Smutna Dziewczyna

      17 lutego 2013 o 12:42

      Ja też się cieszę, że jest trochę lepiej. Zastanawiam się tylko – jak długo…
      Pozdrowionka. ;)

       
  7. ~misteriotsu

    17 lutego 2013 o 15:58

    o jak fajnie przeczytać wreszcie coś pozytywnego ;D wszyscy marudzą ( oczywiście włącznie ze mną ),a po co na siłę widzieć świat w czarnych barwach ? Życzę wytrwałości i dobrego humoru aż do maja :P

     
  8. ~Wonder-Girl

    18 lutego 2013 o 14:58

    Dobrze, ze Ci dobrze. ;) Oby tak dalej. Wiosna idzie, zmiany idą, dobrze w nie wkraczać z pozytywnym nastawieniem. :)

     
    • Smutna Dziewczyna

      18 lutego 2013 o 16:02

      :)

       
      • ~Angel666

        18 lutego 2013 o 20:38

        Ja to myślę że nic się się nie zmieniło za wyjątkiem nastawienia i to jest najważniejsze. Od jakiegoś czasu widzę troszkę religii w tym wszystkim i chyba ona jest tu najmniej ważna czyż nie?? Od taka moja mała dygresja dobre samopoczucie jest najważniejsze i utożsamianie go z religią jest troszkę nie teges.

         
        • ~Smutna Dziewczyna

          18 lutego 2013 o 20:43

          Ale w czym Ty tu widzisz religię?

           
          • ~Angel666

            19 lutego 2013 o 08:19

            Mój wczorajszy nastrój dał se chyba swe znaki i stan również i chyba napisałem coś gdzie gdzie nie powinienem :P z góry przepraszam

             
            • Smutna Dziewczyna

              19 lutego 2013 o 18:31

              Nie ma sprawy.

               
  9. ~Domina swego życia

    21 lutego 2013 o 01:48

    Strasznie się cieszę, że odwiedziło Ciebie pozytywne nastawienie! :) Ostatnio przekonałam się, że grunt to dobra motywacja. Chyba zgodzisz się ze mną?

     
    • Smutna Dziewczyna

      21 lutego 2013 o 16:56

      Tak, zgadzam się! :) Tylko trzeba mieć dużo siły do takiej motywacji, a to już nie zawsze jest łatwe…
      Pozdrowionka!

       
  10. ~Kamil

    23 lutego 2013 o 12:27

    Nawet największym pesymistom zdarzają się momenty optymizmu. W końcu reguła nie istnieje bez wyjątków. Pesymizm powróci bo pesymizm to życie. Dobrze jednak pocieszyć się chociaż chwilę innym spojrzeniem na rzeczywistość.

    Dotarłem wreszcie po przerwie na Twoje poletko. Gratuluję prawka, chociaż ta końcowa myśl egzaminatora z WORD-u sugeruje, że albo nie powinnaś jeździć albo, skoro jednak zdałaś, to…no nieważne. :P

    Jak to dobrze że ktoś kiedyś stworzył weekendy. Weekendy to przyczółek optymizmu. Pozdrawiam.

     
    • Smutna Dziewczyna

      24 lutego 2013 o 20:43

      Wróciłeś! Jak miło! :)
      Dzięki! I ja również pozdrawiam :D

       
 

  • RSS